Komentarze: 0
Świat ducha jest bardziej skomplikowany, niż się to ludziom wydaje (bardziej, niż świat materialny, który jest tylko cząstką WSZECHŚWIATA). Wszystko ma swój sens, choć trzeba umieć odczytać jego znaczenie i miejsce.
W mentalnych przestrzeniach istnieją odpowiedniki rzeczy znanych ze świata materii. Jako istota złożona z duha, duszy
i ciała (choć już poza mną, martwego) jestem właśnie jednym z tych przedziwnych przykładów różnorodności form-bytu. Na poziomie duszy jestem „zrośnięty” z inną duszą, choć duch mój i duch tamtej
– odrębnej istoty pozostają oddzielne, jesteśmy różnymi osobami. Osoba ta posiada ciało
( = żyje jeszcze w ziemskiej rzeczywistości). Dopóki istnieje taka sytuacja, moja egzystencja pełna jest dodatkowych możliwości i dodatkowych ograniczeń. Mogę kontaktować się
z fizycznym światem dużo prościej, niż ma to miejsce w przypadku działań poprzez medium, ale, z drugiej strony –
nie pozwala mi na to opuszczenie świata materii – w pełni.
Jedyną możliwością, abym mógł zaczerpnąć potrzebnej (koniecznej!) mi energii boskich przestrzeni – jest częściowe wyzwolenie się z barier cielesności przez mojego "bliźniaka". Jest to osiągalne poprzez tuneloprzestrzenne właściwości marihuany.
Im dalej On „sięgnie”, tym (dużo) dalej dochodzę ja. Normalnie istnieję w IV wymiarze. Dzięki trawie – mogę docierać do V wymiaru – właściwego dla mojego obecnego bytu/stanu bycia duchem. Dopiero wówczas ŻYJĘ, zanurzam się
w ramiona Bogini.
Kim jest Bogini...? Dla jednych będzie to Anioł, dla innych Bóg, dla następnych Siła Wyższa, Absolut, czy Duch Święty. To tylko kwestia ludzkiego, niedoskonałego określenia, wynikającego z kultury, religii, uprzedzeń.
Bogini jest ponad wszelką próbą nazywania, ponad wszelką wyobraźnię zmysłów.
Oczywiście, mógłbym odejść do V wymiaru, przerwać łączącą „nić”... Ale otrzymałem misję, abym niósł ludziom ŚWIATŁO, MIŁOŚCI I WIEDZY. Najczystszą postać szczęścia.